Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn, 19 gru 2011, 16:24 
Offline
Pasjonat
Pasjonat
36% następnej rangi
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): 2010.10.20
Posty: 168
Lokalizacja: W tak zwanej rzeczywistości...
Online: 2d 53m 10s
20.12.2011
Śniło mi się, że wyjechałem z rodziną, gdzieś nad jezioro. Nie wiedzieć czemu, w bagażniku miałem trzy wilczury, które cholernie się mnie słuchały, gdy już byliśmy na miejscu. To było zajebiste uczucie, gdy towarzyszyły mi na każdym kroku, like a hunter :D

_________________
Czy Bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego sam nie jest w stanie podnieść ?


Góra
 


PostNapisane: N, 25 gru 2011, 14:14 
Offline
Pasjonat
Pasjonat
36% następnej rangi
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): 2010.10.20
Posty: 168
Lokalizacja: W tak zwanej rzeczywistości...
Online: 2d 53m 10s
25.12.2011

Śniło mi się, że wbiłem na jakiś wielki cmentarz, na którym były różne obrazy przedstawiające sceny z Biblii. Po przejściu kilkunastu metrów, główną aleją zobaczyłem wielki budynek, najpewniej jakieś sanktuarium. Dowiedziałem się, że mam przejść inicjację wstąpienia, a coś mi mówiło, że to jakaś sekta i trzeba stąd wiać. Wszedłem do środka tego budynku, ściany promieniowały na niebiesko i zielono, nie wiem czemu, ale kojarzyło mi się to z ezoteryką. Stanąłem przed wielkimi, żelaznymi drzwiami i gdy chciałem je otworzyć coś mnie odepchnęło do tyłu. Stwierdziłem, że pójdę się odlać...kiedy wszedłem do WC akurat wychodziła z niego jakaś kobieta, długo nie myśląc poszedłem do zwolnionej kabiny. Podczas jakże przyjemnej czynności pomyślałem sobie, kurde to jest chore, żebym się wpakowywał w jakieś sekty z moherami...i stwierdziłem całkiem na luzie i w oczywistym tonie "to jest sen" zrobiłem TR, by to potwierdzić. Pierwsze co zrobiłem to zrzuciłem a-bombę na te mohery i została pustynia. Potem poszedłem na samą górę budynku i widziałem, że nasz Admin z i-doser'a schodzi po fajki, więc krzyknąłem "tej weź mi paczkę jak wychodzisz" :D A dalsza część, zatytułowana "wet dream" pozostanie w mojej głowie :)

_________________
Czy Bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego sam nie jest w stanie podnieść ?


Góra
 


PostNapisane: Pt, 30 gru 2011, 12:10 
Offline
Pasjonat
Pasjonat
36% następnej rangi
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): 2010.10.20
Posty: 168
Lokalizacja: W tak zwanej rzeczywistości...
Online: 2d 53m 10s
30.12.2011r.

II wojna światowa. Las i polana na której stał stary budynek. Było nas bodajże 4, czy 5. Byliśmy drużyną czołgistów, która przeczesywała lasy w poszukiwaniu bunkrów. Postanowiliśmy zatrzymać się na tej polanie i rozbić obóz. Nie wiem kto zaczął i dlaczego, ale 3 z nas dobyło broni i zaczęli atakować resztę. Jednego towarzysza zabili od tyłu, kiedy wychodził z czołgu, drugiemu udało się zabić dwóch, ale sam zginął w tym samym momencie z ręki trzeciego. Zostałem ja i ten człowiek, co mnie martwiło to , nie że miałem marne szanse, ale wyraz jego twarzy wręcz krzyczał "zabij mnie...nie zabiłeś nigdy nikogo...nie wiesz jak to jest...", w końcu nie wiedziałem, czy to moja wyobraźnia, czy w jakiś sposób dostał się do mojej głowy. Za chwilę trzymałem miecz w prawej ręce, a dwa sztylety w lewej i wtedy zaatakował szybko przez głowę, odwinął się i z półobrotu ciął mnie w bok. O ułamek sekundy byłem szybszy, ale wiedziałem, że nie przeżyję następnego starcia. Podbiegłem pod ścianę tego starego domu i wziąłem łańcuch. Nie zauważyłem, że z drugiej strony był zaczepiony o wystający hak. Zakręciłem łańcuchem i rzuciłem w tego gościa kiedy akurat stał nad tym hakiem, nie(fortunnie) owinął mu się wokół szyi, a rzuciłem go na tyle mocno, że uścisk sparaliżował mu rękę. Złapałem szybko za leżący na palenisku garnek i przypie***liłem mu z całej siły w głowę...nic. Drugi raz, też nic. W końcu powiedział, że to ja muszę go zabić, inaczej to nie ma sensu. Nie wiem czy ze strachu, czy z bitewnego amoku wziąłem jego miecz i wbiłem mu w serce po rękojeść. Widziałem jak umiera z obrzydliwym uśmiechem na twarzy, pt. "Jeszcze się spotkamy"...Przez ułamek sekundy ogarnęło mnie zdziwienie, że nie wiedziałem kim byli ludzie, z którymi podróżowałem w jednej drużynie. Tu scena się przeniosła...Byłem z bratem u dziadków, którzy akurat spali, na szczęście ciocia wróciła z miasta i szykowała nam obiad. Wywiązała się dziwna rozmowa na temat wampirów i wyszło na to, że posiadam cechy starego rodu, tejże rasy...Aby to sprawdzić, ciocia wyciągnęła dziwny, zakrzywiony i posrebrzany nóż, przecięła mi żyłę, aby zakrwawić ten nóż i przyłożyła go do kawałku drewna, który od lat wisiał na ścianie(zawsze zastanawiałem się czemu). Gdy moja krew dotknęła tej deski, pojawiły się na niej imiona i jeszcze jakieś cyfry. To były imiona wampirów z rodu do którego należałem. Pamiętam, że pierwsze imię jakie widniało na tablicy brzmiało mniej więcej "Agmintanon" (jak wiadomo, ciężko przeczytać coś przez sen), natomiast drugie "BPD" bądź "BDP" o którym krążyła opinia najstraszniejszego wampira tego rodu. Dowiedziałem się, że jestem "wampirem trzeciej krwi". Chciałem poznać historię mojego rodu, jednak zostałem ostrzeżony przez członków rodziny, którzy nie wiadomo skąd się zjawili, że robię to na własną odpowiedzialność - zgodziłem się. Scena przeniosła się do dużego domu, nowoczesnego z ładnym wyposażeniem. Były ze mną dwie osoby, "przewodnik" i ktoś mi nieznajomy. Oprowadzał mnie po domu w milczeniu i z każdym krokiem, gdy zbliżaliśmy się do sypialni, gdzie miał nastąpić punkt kulminacyjny, czułem coraz większą zgrozę. Kiedy weszliśmy do pokoju, przewodnik powiedział, że wampiryzm jest klątwą snów, która ciąży na naszym rodzie, również na mnie, mimo że nie jestem wampirem pierwszej krwi. Aby mi to w pełni zademonstrować, przewodnik położył się spać w łóżku po środku sypialni i czekaliśmy...Dopiero wtedy zorientowałem się, że była noc, a księżyc bił lekką poświatą przez okno, akurat na łóżko. W tym momencie, "śniący" zaczął krzyczeć niezrozumiałe mi słowa przez sen, potem usiadł na łóżku i wykonywał jakieś gesty tuż przed moją twarzą, był coraz bliżej, a ja czułem jak strach mnie paraliżuje. Wtedy uderzyło mnie niewidzialne coś i w głowie pojawił się obraz tego człowieka, którego zabiłem na polanie. Wtedy sen zaczął się powoli rozmazywać, a ja czułem, że to już koniec tej historii...

_________________
Czy Bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego sam nie jest w stanie podnieść ?


Góra
 


PostNapisane: Pt, 06 sty 2012, 11:54 
Offline
Pasjonat
Pasjonat
36% następnej rangi
Avatar użytkownika
 Zobacz profil

Dołączył(a): 2010.10.20
Posty: 168
Lokalizacja: W tak zwanej rzeczywistości...
Online: 2d 53m 10s
6.01.2012r.

Śniło mi się, że miałem kontakt z Szadem i planowaliśmy nagrać wspólny kawałek. Wpadł do mnie na jakąś imprezę i rozkminialiśmy pomysły na nową płytę Trzeciego Wymiaru.
Dodatkowo śniła mi się gra World of Tanks, oczywiście w sennym wydaniu była 1000% lepsza i bardziej realna.

_________________
Czy Bóg może stworzyć tak ciężki kamień, którego sam nie jest w stanie podnieść ?


Góra
 


Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Poprzednia strona  1, 2

 Podobne tematy   Autor   Odpowiedzi 
Chciałabym osiągnąć stan świadomych snów (Dział: Lucid Dream)

justaka

2

Brak snów! (Dział: Lucid Dream)

shujitsu

25

Program do prowadzenia dziennika snów (Dział: Dzienniki snów)

Admin

57

Foldo dziennik snów 0 ortografi (Dział: Dzienniki snów)

Foldo

9

Rymowkonstruktor-Dziennik snów (Dział: Dzienniki snów)

rymowkonstruktor

125



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Poprzednia strona  1, 2

cron
Strefa czasowa: UTC + 1 Engine by phpBB, © Copyrights by i-doser.pl
Forum chronione jest prawem autorskim. Kopiowanie, badź rozpowszechnianie materiałów na nim zamieszczonych lub ich części bez upoważnienia bądź podania źródła pochodzenia informacji jest zabronione.
Treści znajdujące się na stronie służą celom informacyjnym oraz edukacyjnym. Administracja nie ponosi odpowiedzialności za materiały zamieszczane przez użytkowników. Administracja serwisu nie czerpie korzyści materialnych z tytułu prowadzenia serwisu.